Join for FREE | Take the Tour Lost Password?
Shop deviantART for the
holidays and save BIG!
Click here! :holly:
[x]

deviantART

:clap:
 

Tekken Anarchy, p.3 by ~Alex-NFS:iconAlex-NFS:



Obudziłam się w w łóżku stojącym w jakimś innym pomieszczeniu. Chciałam podnieść się i usiąść na łóżku, ale strasznie mnie żebra bolały. Lewa ręka wyglądała jak u mumii - była cała owinięta bandażami. Rozejrzałam się po pokoju. Wyglądał inaczej, niż tamten; może to był jakiś mini szpital czy coś w tym stylu...
Nagle ktoś wszedł do środka. Chciałam się szybko położyć na łóżku, ale żebra mi nie pozwalały. Do łóżka podeszła jakaś brązowowłosa dziewczyna.
- Spokojnie... - powiedziała. - Nic ci nie zrobię.
- A kim ty jesteś? - spytałam.
- Nazywam się Asuka Kazama. - odpowiedziała dziewczyna. - Ty nie musisz się przedstawiać, bo twój siostrzeniec zrobił to za ciebie. On się nazywa Marek, tak?
Od razu pomyślałam o zemście na Marku - wrednej małpie, ale wróciłam na ziemię, po wpadła moja niedoszła ofiara - ten wredny człowiek.
- W końcu! - krzyknął Marek.
- Tak, masz rację... To jest twój koniec! - warknęłam i chciałam wstać, ale Asuka lekko popchnęła mnie w stronę poduszki.
- Uspokój się... - powiedziała.
Po chwili weszli Devil Jin, Bryan i jakaś panna z kitkami, która ciągle gadała. Aż się zdziwiłam, że jeszcze jej nie trzasnęli, i to zdrowo.
- Ale kto to... O, to ty! - powiedziała i popatrzyła na mnie z góry.
- To ty ją znasz? - zdziwił się Devil Jin.
- No pewnie! To ta wariatka, która co noc latała na jakieś bójki i rzucała butelkami, które po rozbiciu płonęły... - odpowiedziała dziewczyna.
- To są koktajle Mołotowa, Ling! - powiedział Marek.
- A tak w ogóle to mnie nie nazywaj wariatką, bo załatwię ci bliskie spotkanie z tą buteleczką! - warknęłam.
Asuka westchnęła i rozpoczęła zmianę opatrunku na mojej ręce; gdy ściągnęła bandaż, zobaczyłam siniaka na siniaku. Odrzucił mnie smród maści, którą posmarowała mi moją rękę.
- Fe, ale wali! - jęknęłam.
- Musisz wytrzymać. - powiedziała Asuka.
- A ty co, zamilkłeś? - zwróciłam się do Bryana, który patrzył w stronę Ling; wyglądał, jakby miał ją zaraz zamordować.
- Nie, tylko się zdziwiłem, że tak ubóstwiasz koktajle Mołotowa. - powiedział Bryan.
- A to źle? - spytałam.
- Nie, ale koktajlami mało zdziałasz. - odpowiedział Fury.
Marek patrzył na nas i zaczął drapać się po głowie, Devil Jin podszedł do Asuki i zaczął jej pomagać w zmianie opatrunku, a Ling prychnęła i wyszła. Mnie coś już nie pasowało - że niby koktajlami nic nie zdziałam? On mnie nawet w akcji nie widział (dobra, poprawka - akcja ratunkowa i piękny rzut koktajlem Mołotowa)! Oburzyłam się i położyłam.
- Jak taki jesteś mądry, to co mi polecasz? - spytałam Bryana.
- Nie chodzi mi o to. - odpowiedział Fury. - Może ja ci zadam pytanie: czy umiesz walczyć wręcz?
- W jakim sensie?
- Chodzi mi o sztuki walki... karate, kung-fu...
- Nie potrafię się tak bić... Najwyżej walę tym, co mi pod rękę wpadnie.
- Czyli jesteś słaba...
Po tych słowach Bryan wyszedł. Myślałam, że zaraz wstanę i go walnę w łeb, ale ból żeber mi na to nie pozwalał. Ja słaba?!? Może psychicznie, ale fizycznie to nie aż tak bardzo. Marek umie jakąś sztukę walki - chyba kung-fu albo karate... A ja nic nie umiem. I mam to w nosie.
Ale za te słowa zatłukę Bryana przy najbliższej okazji...
Po chwili zasnęłam, więc wszyscy wyszli. Następnego dnia Asuka przyniosła mi jedzenie i znów zaczęła zmieniać mi opatrunek. Żebra już mniej bolały, ale nadal nie mogłam wstać.
- Nie martw się... To tylko stłuczenia. - wyjaśniła. - Dziwię się, że twoje żebra to wytrzymały.
- Miałam po prostu szczęście. - uśmiechnęłam się i zaczęłam jeść (nie żebym marudziła, ale mogli mi dać więcej "am am").
- O, zapomniałabym... - powiedziała nagle Asuka, wychodząc z pokoju. - Bryan kazał ci powiedzieć, że jak wyzdrowiejesz, to masz się do niego zgłosić.
Zdziwiłam się. Pomyślałam, że może chce mnie ochrzanić za moje pyskowanie.
- A kiedy wyzdrowieję? - spytałam.
- Musisz poleżeć jeszcze z trzy-cztery dni. - odpowiedziała Asuka i wyszła.
No pięknie... Ledwo co jestem chyba z jeden dzień, a już się naraziłam Ninie Williams, no i zaczęłam pyskować Bryanowi, a on chyba sobie w kaszę dmuchać nie da...
Taa... Piękny początek... Naprawdę piękny...
©2009 ~Alex-NFS
:iconalex-nfs:

Author's Comments

Only in polish ^^;

Comments


love 0 0 joy 0 0 wow 0 0 mad 0 0 sad 0 0 fear 0 0 neutral 0 0
:iconalex-nfs:
Danke @@

--
:bulletblue: Crawl on me
Sink into me
Die for me
Living Dead Girl

Blood on her skin
Dripping with Sin
Do it again
Living Dead Girl
:bulletblue:
:iconalex-nfs:
:glomp:

--
:bulletblue: Crawl on me
Sink into me
Die for me
Living Dead Girl

Blood on her skin
Dripping with Sin
Do it again
Living Dead Girl
:bulletblue:

Details

June 18
5.8 KB

Statistics

4
1 [who?]
16 (0 today)
0 (0 today)

Site Map